Najnowsze Wpisy

ul. Francuska Komentarze (0)
12. sierpnia 2014 20:51:00
linkologia.pl spis.pl

Przechodzili koło kwiaciarni.Zatrzymał się.-Poczekaj Krysiu,muszę tu coś załatwić

i wszedł do środka-.Poproszę najpiękniejszą różę,dla tej młodej damy,która

czeka tam na mnie,powiedział uśmiechając się do kobiety za ladą-.Znajdę dla

pana coś wyjątkowego.Dołożyła przybranie i zapakowała tak,żeby kolce nie

raniły dłoni.Podszedł do Krysi,wręczył różę.-Jutro są twoje urodziny,chciałem być

pierwszym,który złoży ci życzenia.Pięknego życia ci życzę,wielu wyjątkowych chwil.

Delikatnie ucałował jej dloń,przytulił lekko do siebie i musnął ustami w policzek.

Była wyraźnie zaskoczona.-Dziękuję,nie wiem co powiedzieć,róże to moje ulubione

kwiaty.Właśnie ta chwila,jest dla mnie wyjątkowa,powiedziała wzruszona.

Stali przez chwilę w milczeniu,Z różą wyglądała jeszcze piękniej.Glamour,pomyślał.

To słowo do niej pasuje.Glamour to może być wszystko;urok,magia,czar,elegancja

zmieszana z lekką nutką erotyki,która w jej wydaniu wcale nie musi oznaczać nagości.

-Wiesz że kwiat jest uśmiechem rośliny,przerwał milczenie.-Tak,to piękne.Nawet

kwiaty potrafią się uśmiechać,stwierdziła.-A wiesz,że uśmiech jest początkiem miłości.

-To by znaczyło,że kwiaty również potrafią kochać,odparła.Roześmiał się.

-Podoba mi się twój tok myślenia.Jest w tym jakaś głębia.Przypomniałem sobie wiersz;

Mały Książe,wydoroślał

Ma plantację róż

Uprawia na niej miłość

Jest bardzo samotny

-Rzeczywiście pasuje do nastroju,miłość,róże.Podoba mi się.Sam go napisaleś.

-Nie,wygrzebałem go z pamięci.Ale czasami piszę,jest tylko jeden warunek,muszę być

zakochany.Bez tego nie mam motywacji.Miłość,potrafi naprawdę wszystko przemienić.

W głębi duszy był poetą.To znaczy,potrafił uchwycić intuicyjnie,ponad rzeczami ich prawdziwą

istotę,ich prawdę i ubrać to w słowa.-Jest tyle piękna dookoła,którego zwyczajnie

nie dostrzegamy,powiedział.Przechodzimy koło niego obojętnie.Zdążyliśmy się do niego

przyzwyczaić.A przecież w dzieciństwie,każdego dnia odkrywaliśmy coś nowego.

Pamiętasz jak pachniał wtedy świat,jakie miał kolory.-Doroslość,miejsce ciekawości 

zajmuje refleksja.Myśli się zmieniają,albo raczej ich forma kojarzenia.

Co się zmieni?Nic.I to jest właśnie koniec młodości.Wchodzili wlaśnie do parku.

Z lewej strony epatował swoim ogromem Stadion.Skierowali się w gląb zacienionej

alejki szukając ławki.Wierzchołki drzew lekko kołysały się na wietrze.cdn.

Dziękuję

derry2 : :

Kawiarnia cd. Komentarze (0)
11. sierpnia 2014 17:56:00
linkologia.pl spis.pl

Lubił flirtować z kobietami,ale były to kobiety bardziej dojrzałe.To był rodzaj gry,która

miała jednak pewne ramy.Polowanie sprawiało w niej większą przyjemność niż

zwierzyna.Obie strony miały tego świadomość.Tutaj było inaczej,tak naprawdę nie

wiedział czego oczekuje i do czego to prowadzi.Dał się ponieść sytuacji,przestała

mu przeszkadzać różnica wieku.Przejął inicjatywę,zaczął ją adorować,budował klimat,

zainteresowanie.Żeby stworzyć zabawny nastrój,opowiadał dowcipy.

Zrobił poważną minę.Wiesz,opowiedziałbym ci kawał o tęczy,ale się boję.

-Czego?Zapytała.Że spalę.Śmiała się i położyła leciutko swoją dłoń na jego dłoni.

Nasze dłonie się musnęły,oczy spotkały się.Świat zmysłów lekko zawirował.

Bariery które do tej pory ich dzieliły,pękaly.Rodziła się jakaś nić porozumienia,wzajemnego

zainteresowania.

Kobiety przywiązują się do mężczyzn,którzy potrafią je sluchać,rozśmieszyć i okazywać

czułość,pomyślał.Zabawiał ją eleganckimi dowcipami z klasą.Wytworzył się 

rozchichotany,zabawny,nieco głupiutki nastrój.Delikatnie romantyczny.

- Masz jakieś marzenie,Piotr?-Mam,domek na plaży.Rano otwieram okno i sypie mi 

piaskiem w oczy.-Ale tak naprawdę.-Tak naprawdę?Mam takie marzenie.

Wracam do domu,cichutko pukam i otwierasz drzwi,wypalił bez zastanowienia.

Zapadła cisza,zmieszana opuścila wzrok.-Czy to jakaś forma wyznania, czy nabijasz

się ze mnie.Byla wyraźnie zaklopotana.-To nie tak jak myślisz,próbował się wycofać.

-To taka metafora.Doskonale wiesz że mi się podobasz.Ale to jeszcze nic nie znaczy.

-Mówiłem ci już że jesteś piękna.Nie mówi się takich rzeczy kobiecie na pierwszym

spotkaniu.To stawia nas mężczyzn na straconej pozycji.Znaczy dla niej,że już cię

zdobyła.Nie musi się starać.Teraz może stawiać warunki.To co łatwo przychodzi,

nie jest cenne.Mnie stać na szczerość od początku,bo dla mnie jesteś tylko pięknym

kwiatem.Mogę go podziwiać,ale wiem że dalszego ciągu nie będzie.Lubię twoje

towarzystwo,ale zbyt wiele nas dzieli.Mam córki w twoim wieku.

-Ile mają lat?23 i 24,odpowiedział.-A żona?Nie nosisz obrączki.-Jestem po rozwodzie.

-Jeżeli chodzi o mnie,to też nie mam przed tobą tajemnic,jutro kończę 27 lat.

-I pewnie myślisz Krysiu,że to bardzo sędziwy wiek.Przypomnialem sobie moje

dwudzieste piąte urodziny.Jak bardzo poczułem się wtedy stary.Ćwierć wieku,powtarzałem

sobie,ćwierć wieku.A teraz mówię sobie codziennie,nigdy nie będziesz taki młody jak

dzisjaj.-Nie wyglądasz na swój wiek,Piotr.Jestem trochę zaskoczona że masz już

dorosłe córki.-Dziękuję,jeżeli nawet nie wyglądam,to tą "wadę"skoryguje czas.

-Myślę że oboje,mamy jakąś przeszłość,zamknęła temat.

-Nie obejrzałem jeszcze twoich rysunków,przypomniał sobie.Chodźmy stąd,jeżeli się

nie spieszysz,chętnie je obejrzę w pobliskim parku.To może być ciekawe połączenie,

martwa natura na łonie natury,zażartował.Zapłacił,wyszli z kawiarni.

Skierowali swoje kroki w kierunku parku.cdn.Dziękuję.

 

Twoje brązowe oczy

pełne tęsknoty

próbuję

od nich uciec

schować się

aby

nie zostać

ich więźniem.

derry2 : :

Kawiarnia. Komentarze (0)
09. sierpnia 2014 18:07:00
linkologia.pl spis.pl

Siedzieli w kawiarnianym ogródku,czekali na zamówienie.

Rozmawiali,opowiadała mu o sobie,studiach których nie skończyła,pracy.

Słuchał i patrzył na nią.Był w niej pewien rodzaj powabu,czaru,który mają kobiety.

Patrzysz na nią i nigdy nie masz dość.Odrywał od niej wzrok tylko na chwilę,żeby uspokoić

gonitwę myśli i żeby nie zauważyła jego fascynacji jej osobą.

Podobała mu się,ale uroda to nie doskonałość,to proporcje.To coś więcej.Czasami

jakiś "defekt" wywołuje w nas falę czułości do kochanej osoby,bo jest częścią jej.

Uroda to osobowość,wnętrze,sposób mówienia,maniery,ruchy,ręka odgarniająca włosy.

Spojrzenie,które wiele wyraża,podkreśla właśnie ten moment,ten czas.

Kelner przyniósł zamówienie,dwie kawy,szarlotkę z lodami dla Krysi,dla niego

kieliszek koniaku.Nie jest jeszcze zmanierowana jak wiele młodych dziewcząt,

którym wydaje się że o życiu wiedzą już wszystko.Że świat czeka na ich przyjęcie,

a zastają szary pragmatyzm codziennego dnia.Stanowiła dla niego zagadkę.

Ludzie nie są skomplikowani,po krótszym lub dłuższym poznaniu wrzucamy ich

do jakiejś przegródki.

Dziewczyna z sąsiedztwa.Tak,ten typ urody.Spotykasz ją rano w drodze do pracy,

mówi dzień dobry,uśmiecha się do ciebie,a ty rzeczywiście masz przez to lepszy dzień.

Dziewczyna jakich wiele.Spieła by włosy,umalowała usta i mogłaby paradować

po wybiegach całego świata:Mediolan,Paryż,Tokio,Rzym.Ale czy w życiu o to chodzi.

Moda,blichtr,pycha,To siedlisko upiorów z zapadniętymi oczami.Oczy które nic nie

wyrażają.Żeby nie przyćmić dzieła projektanta.

Sukces,ten świat przyciąga dziewczyny zachłanne na życie.Chcące ten puchar wypić

od razu do dna,nie zastanawiając się,że ten koktail czasami ścina z nóg,dosłownie.

Nareszcie można robić co się chce.Życie przekonuje je,że konfrontacja 

z rzeczywistością,pełna jest porażek.

Ona miała jeszcze w sobie tą ufność,świeżość,ten blask w oczach.Który kobiety

tracą po kilku rozczarowaniach,kopniakach od życia.Niektóre nie potrafią już się

pozbierać.Wpadają w depresję.Poranione,tkwią gdzieś na marginesie życia.

Nie tak wyobrażały sobie życie,miłość,marzenia.Chcą być kochane,a same nie

potrafią kochać.

Warto być pięknym w środku.To piękno trzeba budować,znaleźć własciwy fundament.

Każde pokolenie potyka się oto.On już to zrozumiał.Wyciągał właściwe wnioski ze

swoich porażek.Uczył się na własnych błędach,to bywa bolesne w życiu.

Słuchał jej i patrzył na nią.Coś w nim poruszyła.Jakby znał ją od lat.

Poczuł się jak uczniak na pierwszej randce,a przecież mogła być w wieku jego córek.

Była inteligentna,miała w sobie ten rodzaj ciekawości,który pozwalal jej odkrywać,

coraz to nowe pokłady ludzkiej wrażliwości,emanowała z niej:czułość,delikatność,

opiekuńczość.Cechy które bardzo cenił w kobietach.

Kompletnie się nią zauroczył.Uwodził go jej sposób bycia,uśmiech i to spojrzenie.

Spojrzenie dzielone przez dwie osoby.z których każda chce zainicjować coś,

czego oboje pragną,ale żadna nie chce być tą która zacznie.Do czego to zmierza,

Muszę być ostrożny,zanim owinie mnie sobie wokół palca,rozmyślal.

A jednak,tkwił w tej kawiarni,gapił się na nią i coraz bardziej dawał ponieść się chwili.

Wracały wspomnienia,sytuacje,twarze.I Ona po drugiej stronie stolika.

Czuł że musi coś zrobić,żeby nie utonąć w jej roześmianych oczach.A coraz 

bardziej się w nich pogrążał.Tylko miłość potrafi zatrzymać czas,pomyślał.

 

Ta jedna chwila,jedno spojrzenie.

Tylko ta chwila,nie trzeba więcej.

Coś się w nich rodzi.

Smutek umiera,w radość przechodzi.

Patrzą i milczą,słów nie potrzeba.

Muśnięcie rąk i serca bicie.

Budzi się miłość,na całe życie.

derry2 : :

Spotkanie. Komentarze (0)
15. lipca 2014 18:29:00
linkologia.pl spis.pl

Upały się skończyły.Wracał ze spaceru.Wczoraj padał deszcz ,a dzisiaj wiatr 

zamiatał kałuże.Zapowiadał się łagodny,lipcowy dzień,słońce nieśmiało wychylało się

spoza chmur.Był już na swojej ulicy,blisko domu.Szedł zamyślony,trochę

nieobecny.Z naprzeciwka szła kobieta.Nie przyglądał się jej,zdążył tylko

zarejestrować w pamięci,letnią sukienkę i zgrabne nogi.Mijał ją prawie,gdy

zatrzymała się nagle.Spojrzał na nią,przecież to Krysia.Ledwo ją poznał.

Co ona tu robi,to nie może być przypadek,takie przypadki się nie zdarzają.

Wczoraj nawet myślał o niej.Stała przed nim,promienie słońca padały na

długie,ciemno blond włosy,powodowało to że wydawały się jaśniejsze,niż 

w rzeczywistości,grały kombinacją kolorów.Wyglądała uroczo.

-Dzień dobry,pamięta mnie pan jeszcze.Oczywiście Krysiu,odpowiedział spokojnie,

próbując ukryć zaskoczenie.Trudno ciebie zapomnieć.

Wyszłaś tak nagle,nie zdążyłem ci nawet wyjaśnić...

-Nie mam do pana żalu,zostawiłam tylko coś co chciałabym odzyskać,nie mogłam

wcześniej przyjść.To taka niebieska teczka,postawiłam ją przy biurku,zapomniałam

o niej wychodząc.

Wcale się nie dziwię,pomyślał.Wyszła tak szybko,zdenerwowana i wzburzona,ale

i tak pokazała klasę,nie trzaskając drzwiami.

-Znalazł ją pan może?Nie zwróciłem na nią uwagi.Ale pewnie będzie tam gdzie

ją zostawiłaś.Zaraz sprawdzimy,chodźmy.Poszli wolno w kierunku domu.

-Głupia sprawa,zawracam tylko panu głowę.Ależ nie,zaraz wszystko się wyjaśni.

Otworzył furtkę i po pokonaniu kilku schodków,staneli pod drzwiami.Chwilę

szukał kluczy,znalazł je w marynarce.Otworzył drzwi,zrobił ruch ręką,żeby weszła

pierwsza.Od razu skierowała się do pomieszczenia,które szumnie nazywał

gabinetem.

Zapomniała,pomyślał,albo zostawiła, żeby jeszcze tu wrócić.Może to część gry 

której jeszcze nie rozumiem.Teczka rzeczywiście stała oparta o biurko.

Stali naprzeciwko,przez chwilę zapanowało milczenie.

Miała duże brązowe oczy,ładnie zarysowane usta.Delikatna,subtelna uroda,

przyciągała wzrok.Trochę smutne,ale żywe spojrzenie,miało jakąś głębię,zaciekawiało.

Jakby skrywało jakąś tajemnicę.Zauważył że jest spięta.

-Wszystko jest,wskazał na teczkę,żeby rozładować napięcie.To nic cennego,trochę

fotografii i rysunki,ożywiła się.

-Rysujesz,zainteresował się.Próbuję,fotografuję martwą naturę,a potem staram się

ją skopiować ołówkiem.

-Wiesz co,chętnie zobaczę twoje prace,zapraszam cię do kawiarni,tu niedaleko.

W domu nie mam nic słodkiego,a pozatym trochę niezręcznie,rozumiesz.

-Chyba że gdzieś się spieszysz?Nie,ale nie chcę panu zabierać czasu.

-Czas spędzony z tobą,na pewno nie będzie czasem straconym.Chciałem przy

okazji,przeprosić za tamten wieczór i moje zachowanie.

-Nie gniewam się na pana.Nie mów do mnie pan,jestem Piotr.

Derry,mówili na mnie w Irlandii.Przykleiło się to potem do mnie.

Wyszli na ulicę,skierowali się w kierunku ulicy Francuskiej. cdn.

 

 

 

 

derry2 : :

Kalendarz

pn wt sr cz pt so nd
28293031123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

Ksiega gości

Księga gości

Kategorie postow

Brak kategorii

magdulka | aaannkkaa | shortsosgruzlong | ksiazka-w-internecie | muzyka-to-moje-zycie | Mailing